Tanja Kragujević
Zimna gołębica
Rozmawialiśmy o poezji.
Myśli przechodnie
oglądały się w oknach wystaw.
I słowa niechciane
odnajdywały się
w swoich rozważnych
i czułych osobach.
W krótkich ciszach
można było niemalże
usłyszeć dźwięk
podobny do tego,
kiedy zaskakuje zamek bezpieczeństwa.
Kiedy dzieci są
na huśtawkach.
I zimna gołębica
na suchej gałęzi.
Kiedy rzeczy znów
znajdują swoje miejsce.
Jasne i opromienione.
Jak niespodziewana
przeprowadzka tych,
którzy nigdy nie podróżują.
Ty
Jesteś najbardziej sprawdzoną
prawdą o mnie.
Okalasz mi ramiona
płaszczem,
który przestał już istnieć.
I to cały sens
tego pamiętania.
To, jak ruch
twych rąk
formuje moje ciało.
Łapiesz
złotą sekundę
deszczy mego oka.
Falę dnia.
Gdzie rośnie drzewo.
Dom pod niebem
twej duszy.
Szklana trawa
Zauważyłam rudzika
w szklanej trawie.
Zgarnę jego
głoski, pomyślałam.
W szklany dzwon.
W koszulę wiersza.
Rozrzucone powietrze
nie obędzie się bez
klamerki.
Gdyż żurawie nadchodzą
niezapowiedzianie.
Wyważają drzwi
cienkiego lodu.
Wynoszą korzenie.
Piasek i kamień.
Wywlekają naopak słowa.
I te pozostają gołe.
Bez kontekstu.
O rozwartych ustach.
Podczas gdy
nasyp i zaprawa rosną.
Fundament i dom.
Za sto
lat samotności.
Tanja Kragujević przełożył Łukasz Szopa
|