Jaromír Typlt
To uderza mowa
Leżę
na podłożu
ledwie słyszalnego
brzęczenia i huczenia.
Ledwo słyszalnego
lecz wytrwałego. Przebija się
i lekko we mnie od dołu wchodzi,
przenosi się na mnie, lekko,
lecz bardzo bardzo lekko
mnie
boli.
Jakby coś tarło
pomiędzy sufitem i podłogą,
gdzieś tam, gdzie jeszcze nie można je od siebie odróżnić.
Szczególnie to wysokie,
niemal aż jasne,
chwilami przerywane
drżenie.
To uderza mowa.
Chyba piętro niżej rozmawiają kobiety.
Gdy Cię
(fragment)
Przed zamkniętymi drzwiami ktoś mnie wypatrywał, lecz nie mogłem o tym wiedzieć. Było mi obojętne, jak późno dojdę. I nie znałem niczego, co chwilę się zatrzymywałem, droga o tej nocnej godzinie była już pusta i kręciła się dostatecznie żebym stracił pojęcie, skąd się co wyłoniło. Nagle mówiłem w kółko coś do siebie a brzmiało to jak zdradzenie, od pierwszej chwili zamknięte i jasne. Naznaczające. Ale może to połączyło się w ten sposób przypadkowo i miałem to jak najszybciej zapomnieć. Tak, czy owak - paść. Do teraz wiem, jak to idzie.
Jedna tajemnica brzmi: Wprawić w ruch.
Druga: Zatrzymać.
Trzecia: Nie opuścić.
Czwarta: Że nie istnieje.
Niewola
(fragment)
o tym rano nie pomyslałeś, że ruszysz z tymi najsilniejszymi i będziesz jako jeden z nich atakował powierzchnię skóry i przetrawiał się i rozpuszczał, ty jadzie
tylko, że tego się nie pozbędziesz, że i ty miałeś grzbiet ręki i czoło, tkwiłeś w tym także aż do szpiku kości, z tego się nie wykręcisz, to cię zawsze zatrzyma, ty jadzie
to cię nie puści, nie rób sobie nadziei, ty jadzie, tak daleko, dokąd wypuszczają się oni, ty nigdy nie przenikniesz
ty nigdy, jadzie, co ty sobie wyobrażasz?
i kiedyś zwrócą się przeciw tobie
o tym nie pomyslałeś, lecz na co mogłeś liczyć, dla ciebie jad nie różnił się od jadu, lecz dla nich nawet przez chwilę nie byłeś jednym z nich, nawet przypadkiem, ty jadzie
po co więc cię potrzebowali, ty jadzie, i dlaczego już jesteś im niepotrzebny, ty jadzie, szybko to sobie dodaj i już się nie próbuj bronić, już im dosyć pokazałeś
Przełożył Franciszek Nastulczyk
Żywcem
Piszę o tym,
a nie chcę o tym myśleć.
Nie mam pojęcia
dlaczego zawsze skupiam się na jednym słowie
jakimś takim słowie
które w końcu da mi w kość
"To ci zrobili
żywcem?"
Tego popołudnia trochę się od tego zataczałem
z tyłu na łące
a z trawy obserwowała mnie czarno-biała kotka
To był mój koniec
Nagle zrozumiałem że wszystko do niej prowadzi
i że jej
tak tam siedzącej
nie zdołam wyminąć
Widziałem samego siebie jak specjalnie zmieniam kurs
i kieruję się gdzie indziej
tylko ze względu na nią
ale i tak wyraźnie na marne
znowu gdzie indziej znowu z powrotem
Albo pośrednio do niej
Albo prosto
Węzeł się zaciskał póki przede mną nie uciekła
Węzeł
znowu jedno z tych słów
Ledwo do jakiegoś takiego się wezmę
już na jego miejscu zaczyna czatować coś
z czym w ogóle nie powinienem zaczynać
A potem nie pomoże już nic ani skreślenie ani ucieczka
za innym słowem
Żadne nie jest inne
I wszystkie umieją sobie o tym wzajem przypomnieć
Nie czuję już wiersza tylko zimny uścisk
taki że nikt z nas żywych
chyba nie chciałby naprawdę wiedzieć
a tym bardziej przeżyć
tego co może między innymi znaczyć
żywcem
Dopóki to przede mną nie ucieknie
Jak wtedy
Jaromír Typlt przełożył Leszek Engelking
|