* POBOCZA * KRAJNICE * RUBOVI * OBROBJA * POBOCZA * KRAJNICE * RUBOVI * OBROBJA * POBOCZA * KRAJNICE * RUBOVI *
POBOCZA Kwartalnik Literacko - Artystyczny         NR 3-4 (37-38)
         GRUDZIEÑ 2009
         ISSN 1505-1676
literatura s³oweñska, poezja s³oweñska

o autorze
o t³umaczce
wstecz

Ivo Frbežar

Wiêcej ¶wiat³a

Biegli jeden obok drugiego
dzieñ i noc
wieszali buntowników którzy
schodzili z drogi zbyt wolno

£apali ka¿dego kto
zerka³ nieostro¿nie
przez okno lub
zostawia³ otwarte drzwi

Ich krêc±ce siê ko³o
przewierca³o nogi g³owy
³ama³o palce i podcina³o gard³a
wszystkim którzy mieli zbyt d³ugie

Rozsypywali budowle
zasypywali studnie i
kamienowali wszystkich którzy zaprzeczali
ich prawdziwej ciemno¶ci i ¶wiat³u

 

Poprzez przej¶cia nie mo¿na

Poprzez przej¶cia nie mo¿na
poprzez poprzez szczeliny
poprzez poprzez
poprzez przej¶cia nie mo¿na

Szczeliny dziury s± przepojone
nasycone krwi± otwory te
zatkane zatkane
na wskro¶ na wskro¶

Poprzez przej¶cia nie mo¿na
poprzez my¶li otwory
z powrotem naciskaj± wspomnienia
poprzez przej¶cia nie mo¿na

Nie tu i nie tam
przenikaj± tylko poprzez oczy
poprzez mieni±ce siê noce
tylko poprzez przej¶cia nie mo¿na

 

Odejd¼ z nami

Z nami w zupe³ny mrok odejd¼
w zupe³ny mrok
przebijaæ g³ow± mur
g³ow± mur

Poder¿n±æ sobie gard³o
z nami gard³o
zapragniesz sobie otworzyæ
z nami w zupe³ny mrok odejd¼

Spaæ w zupe³nym mroku
pod gilotyn± gard³o
obejrzyj siê w zupe³ny
mrok w mrok odejd¼

Z nami ci
natnie gard³o zupe³nie delikatnie
¶wiadomie z nami zst±p przez gard³o
w zupe³ny zbawienny mrok

 

Kiedy siê klaruje

Wyklarowa³o siê ¿e ka¿dy
dzieñ jest nowym dniem
wyklarowa³o siê ¿e ka¿dy
dzieñ znosi nowe jajko

Ka¿dy dzieñ nowe gniazdo
nowemu m³odzikowi
nowy dom
ptak plecie

Ka¿dego ranka nowy ptak
nowe gniazdo pomiêdzy
ga³êziami w
bólu buduje

Ka¿de gniazdo dla jajek
stale wci±¿ stale
wci±¿ nie oznacza
bezpieczeñstwa domu

 

Zakochana

Ponad strumykiem pracowa³ m³yn
Ponad traw± ros³y drzewa na
Dziewczêciu le¿a³a ziemia i
Ca³owa³a j±

Niebo patrzy³o jej w oczy
Jej policzki g³aska³y wiatr
¬d¼b³a trawy jej d³onie i
Ca³owa³y j±

Drzewo wyci±gnê³o swoje ga³êzie
Jab³ko jad³o jej usta po
Soku ciek³y jej wargi i
Ca³owa³y siê

Przez zimny wiatr zawia³ strumieñ
Jab³oñ sk³oni³a swoje korzenie
Bia³y cieñ w
Kochanej zakocha³ siê

 

Ludzie s± zuchwali

Jakim prawem
kwestionujecie
moj± prawdê
i prawa

Za kogo siê uwa¿acie
¿e macie ¶mia³o¶æ
w±tpiæ ¿e macie ¶mia³o¶æ
w±tpiæ

Przeklête robaki
robaczywe
nie zdajecie sobie sprawy
¿e mogê was

rozdeptaæ
Bo¿e, kurwa no!
czy¿ ludzie
dzi¶ nie s± zuchwali

 

Ivo Frbežar
z jêzyka s³oweñskiego prze³o¿y³a Maria Kamiñska

Wstecz

literatura s³oweñska, poezja s³oweñska
Reklama:
Lideria



Jani Virk - ¦miech za drewnian± przegrod±
Jani Virk - ¦miech za drewnian± przegrod±


Tomaz Salamun - Jab³oñ
Tomaz Salamun - Jab³oñ


Brante Mozetiæ - To nie jest ksiêga seksu
Brante Mozetiæ - To nie jest ksiêga seksu


Tone Skrjanec - Pilnowanie chwil
Tone Skrjanec - Pilnowanie chwil